Eris była słaba. Przyniosłem ją do domu. Położyłem ją na skale, aby mogła odpoczywać w przyjemnych promieniach porannego słońca.
- Zdałam próbę? - Spytała słabym głosem.
Westchnąłem. Chyba nie za bardzo pamiętała co się stało. Opowiedziałem jej całość, omijając jednak drastyczne szczegóły, takie jak psychopatyczny wyraz twarzy tego ich rąbniętego szamana.
- Rety...Czyli nie zdałam... Muszę odejść.. - Spróbowała wstać.
- Co ty gadasz - Pyskiem przycisnąłem ją do ziemi, aby się położyła, delikatnie, by nie czynić jej krzywdy. - Zostajesz tutaj.
- Ale przecież... - Nie kończyła, bo jej przerwałem.
- Będziesz moim szpiegiem i koniec kropka. Podszkole Cię.
Spojrzała na mnie pytająco.
- Zaczniesz szkolenie jak wydobrzejesz. Nauczę Cię kilku przydatnych sztuczek. Teraz odpocznij, a ja i Ashley ruszamy na polowanie. - Skinęła głową, a ja odszedłem, zerkając jeszcze raz na nią przez ramię.
[Eris co tam się dalej działo? Skończ 2 posty naraz, 1 opkiem ;) ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz