-Auć! -jęknęłyśmy obie.
-Kim wy niby jesteście! Na moim terenie! -Odskoczył basior ,pokazując kły.
-Prze-przepraszam. Chociaż w pewnym sensie się cieszę -szybko wstałam na nogi nie odrywając oczu od basiora -czy mogłabym dołączyć do twojej watahy ?
-Coś ty taka chop do przodu ?! Wpadasz na mój teren i oczekujesz ,że od tak cię przyjmę?!
-Ja nie mam domu ...
-Co mnie to ,że nie masz domu ?!
-Przepraszam ,ale ja również nie mam się gdzie podziać ... -powiedziała ta druga.
-Idźcie gdzie indziej !
-Proszę przyjmij nas -starałam się go przekonać błagalnym głosem.
-Zastanowię się.
-Nie odpuszczę -warknęłam.
-Uparta jesteś.
-Jesteśmy dwie... -przypomniałam sobie o istnieniu wadery obok mnie i uśmiechnęłam się chytrze.
-Niech to! -Prychnął. -W sumie racja. Okres próbny będzie trwał dwa tygodnie. Jeśli tylko mi się narazicie ...
-Dobrze ! -Wyrwało mi się. -Przystaję na wszystkie twoje żądania.
-Pamiętajcie ,że to mój dom. Macie iść przodem. Nie chcę się do was odwracać tyłem. Jesteście obce.
-Jak każesz! A tak w ogóle to jestem Debora! -Ucieszona rzuciłam z entuzjazmem.
-Ja jestem Luna -uśmiechnęła się.
Obeszłyśmy basiora i ruszyłyśmy przed siebie. Co chwilę kazał nam skręcać to na prawo ,to na lewo. Jego teren był taki piękny... .Te wszystkie drzewa ... były takie magiczne ,powietrze takie czyste. Raz za raz pytałam się ich o jakieś informacje. Heh... widocznie tylko ja byłam taka wygadana. Luna nie chciała nic mówić. Była bardzo skryta i uważna. Wyłapywała czuje każdy ruch ,zapach i dźwięk. Wydawała się być kimś starszym ,tak jak i basior. Czułam jej wzrok na sobie. Badała każdą moją reakcję. W którymś momencie znudzona moją gadaniną kazała mi się zamknąć. Nie dziwię jej się z resztą. Myślę ,że to dobrze ,że bliżej mnie poznali ,gdyż mogli czuć do mnie większe zaufanie. Tak się cieszę że w końcu kogoś spotkałam. Tyle lat wędrowałam w towarzystwie ,a potem byłam sama i w końcu znów czuję czyjąś obecność. Idąc dalej lasem zauważyłam liczne demony. Były piękne i pozytywnie nastawione. Basior i wadera patrzyli na mnie jak na idiotkę ,bo w końcu oni ich nie widzieli ,więc wychodzi na to ,że uśmiechałam się do drzew. To musiało naprawdę śmiesznie wyglądać ...
(Luna gdybym mogła cię o to poprosić ... :) )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz