Dwójka wilków odeszła, a ja leżałam bezsilna na skale. Niecierpiałam bezsilności. Zazgrzytałam zębami. Łeb mi pękał. Miałam to gdzieś. Spróbowałam wstać. Co mnie obchodzi jakieś leczenie, migrena czy cokolwiek. Głodna jestem. Powinnam sobie sama upolować posiłek, zamiast leżeć tu i czekać, zmuszona do zaufania dwójce wilków! W dodatku, próba wstania nie powiodła się. Grzmotnęłam w ziemię, dzięki czemu rozbolał mnie brzuch. Świetnie. Leżałam w cieniu, ale byłam widoczna. To oznaczało, że naprawdę ze mną źle. Tak jakby mnie to obchodziło. Muszę sobie upolować posiłek. Jednak zamiast tego leżałam tu jak jakaś starucha na łożu śmierci. Pokręciłam głową. Tak nie może być. Spróbowałam wstać. Nogi miałam jak z waty. Trzęsłam się cała, w dodatku musiałam naprawdę się wysilić, żeby utrzymać się na nogach. Zachwiałam się, po czym padłam na ziemię, niezdolna do najmniejszego ruchu.
- Eris? Umarłaś? - do mych uszu dotarł wyjątkowo kiepski żart. Otworzyłam oczy. Głowa naprawdę mnie bolała, za to brzuch już nie. Nademną stali Shadow i Ashley.
Shadow? Ashley? Kto chce mi odpisać? XD
- Eris? Umarłaś? - do mych uszu dotarł wyjątkowo kiepski żart. Otworzyłam oczy. Głowa naprawdę mnie bolała, za to brzuch już nie. Nademną stali Shadow i Ashley.
Shadow? Ashley? Kto chce mi odpisać? XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz