Odkryłem malownicze terytoria, rozciągające się od morza do morza. Gdzie nie spojrzeć zwierzyna łowna i czarodziejskie miejsca. Postanowiłem uznać terytorium od morza Zeldyckiego po Góry Echo za swoje.
Odnalazłem przyjemną jaskinie i uznałem ją swój dom. Wieczorem wybrałem się na polowanie.
Kiedy pędziłem za Sarnami między drzewami mignął mi cień, bynajmniej nie zwierzyny łownej. Porzuciłem pościg za kolacją i ruszyłem zbadać przybysza. Wpadłem między drzewa. Cienia już nie było. Nastawiłem uszu. Gdzieś w krzakach usłyszałem odgłos łamanej gałęzi. Odwróciłem gwałtownie łeb w tamtą stronę i skoczyłem na nie. W ostatniej chwili wilk wywinął mi się i ruszył przed siebie. Kłapnąłem groźnie zębami. Przebiegła przez rzekę. Kiedy chciałem podążyć za nią, woda pod moimi łapami zmieniła się w lawę. Podskoczyłem wyjąc z bólu. Nie czując łap przeskoczyłem resztę rzeki i wściekły przygwoździłem wilczycę do ziemi.
Warcząc groźnie mierzyłem ją wzrokiem:
- Czego tutaj? Teren od teraz należy do mnie,
[Ashley?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz