poniedziałek, 28 marca 2016

Od Arocaya - WBS

Przechadzałem się po lesie. Miałem zamiar coś upolować, coś zjeść, podzielić się z Ines. Wtedy usłyszałem przerażające krzyki. Las niósł je echem od strony terytorium WBO. Ostrożnie się na nie wkradłem. Zauważyłem... - Wilczycę, którą podrzuciłem na tereny WCK! A nad nią... Okropną szamankę, z szatańskim wyrazem twarzy...Najpierw ją dusiła...Potem dusiła jej cień...Wszędzie była krew...Byłem przerażony. Inne wilki, które to obserwowały również.
Obsesja na twarzy szamana była coraz większa, myślałem, że zabije tą drugą wilczycę... W pewnym momencie, chciałem jej się już rzucić na ratunek... Ale przypomniałem sobie, że wtedy sam zostanę rozszarpany. Przeczekałem tak do rana. Wtedy dwa wilki z WCK, zabrały wilczycę która szpiegowała WBS i wyruszyli z nią w stronę WCK. A więc ona była z WCK! Ale ze mnie idiota... Zaraz...Ale czy to ja tak poturbowałem tą biedną wilczycę? Basior musiał nieść ją na plecach, ponieważ brak jej było własnych sił...
Później Alfa WBO zbliżył się niebezpiecznie blisko mnie, rozmawiając z szamanką. Uciekłem z powrotem na tereny mojej watahy.
Myśl, że tak bardzo skrzywdziłem wilczycę, nie dawała mi spokoju. Postanowiłem ją przeprosić. Rozpostarłem skrzydła i odleciałem na tereny WCK. Z góry wypatrywałem jej, aż znalazłem. Leżała sama, bardzo słaba, na skale, wygrzewając się w promieniach słońca. Reszta zapewne była na polowaniu.
Wylądowałem przed nią.
Ostatkiem sił najeżyła sierść i wyszczerzyła kły.
- Czego tutaj?! - Warknęła.
- Ja.. - Westchnąłem. - Chciałem Cię przeprosić...

<Eris>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz