piątek, 25 marca 2016

Od Shadow C.D. dwóch postów Eris - WCK i WBS / WCK

Mocno potrząsnąłem Eris. Chyba miała zły sen.
- Nie! - Krzyknęła. - Zaraz... Co.. Co się dzieje?
- Wygląda na to, że nie wypełniłaś zadania. - Westchnąłem.
- No i rombłaś się w głowę, raczej dość mocno! - Ashley pojawiła się jak zwykle nie wiadomo z kąd.
Eris rozejrzała się dookoła, jakby powoli budząc się z amoku. Przyjrzałem jej się dokładnie.
- Co się dzieje? - Spytałem nieco zmartwiony, patrząc na błędne spojrzenie wilczycy.
Jak się spodziewałem nie chciała mi odpowiedzieć, zmierzyła mnie tylko wzrokiem i spróbowała wstać. Upadła.
- Widzę, że nie jesteś tylko w kiepskim stanie psychicznym ale i fizycznym. Powiedz mi, przemierzałaś może las Wyverncoast? - Podejrzewałem od dawna, że w tym tajemniczym miejscu dzieje się coś niedobrego. Chciałem ją ostrzec, ale nie dała mi dojść do głosu kiedy odchodziła.
Zastanowiła się na moment po czym niepewnie skinęła głową.
Czułem obecność złego ducha w pobliżu. Niestety sam nie mogłem nic z tym zrobić. Potrzebny był szaman. Postanowiłem wysłać Ashley z prośbą o pomoc do Alfy Watahy Błękitnego Ognia.
- Ale ja nie potrzebuje pomocy! - Protestowała Eris pomimo coraz mętniejszego spojrzenia.
- Nie mam czasu słuchać Twoich protestów. Kiedyś już miałem podobną sytuację. I nie chciałbym jej powtórzenia. - Wilczyce spojrzały na mnie pytająco.
Westchnąłem.
 - Jak zapewne wiecie, moja stara Wataha Czarnego Księżyca spłonęła. Ale pożar nie wywołał się samoistnie...

Wesoło przemierzałem polanę, goniąc przed sobą piękną białą wilczycę. Wilczyca, Isme, była moją siostrą. Z oddali przyglądali się nam nasi rodzice, Samae i Netro. byłem wtedy szczenięciem, moja siostra była nieco starsza, miała dwa lata.
Uwielbiałem harce z nią. Właśnie udało mi się dopaść jej ogonu i uczepić łapami. Nareszcie! Wydawało mi się, że już byłem góra kiedy... Podniosła ogon do góry a ja z niego zwisałem! Zjechałem po nim, ponieważ w moich łapach nie było jeszcze na tyle siły aby się na nim utrzymać. Widząc mój kaprys uśmiechnęła się i polizała po pyszczku podnosząc z trawy;
 - Oj Shadow... Czy Tobie te próby nigdy się nie znudzą? - Powiedziała melodyjnym głosem. W moich oczach była wtedy najpiękniejszą wilczycą na świecie.
 - Nie, dopuki z Tobą nie zwyciężę! - Krzyknąłem i objąłem jej karp łapkami starając się zepchnąć ją do tyłu, na co ona szczerze się roześmiała...

...Niestety nigdy nie było dane mi ją zwyciężyć, bo dzień, w którym mógłbym to zrobić, nastąpił już po jej śmierci...

Na polanę wbiegł posłaniec mojego ojca Netro, który był alfą. Choć siostra przytrzymywała mnie łapą, żebym nie podbiegł do nich podsłuchiwać, bacznie nastawiałem uszy by wyłapać choć pojedyńcze wyrazy. Oboje byli przerażeni, w dodatku Toboe (posłaniec), strasznie zdyszany. Pewnie biegł tutaj bardzo szybko.
Netru podbiegł do Isme, szepnął jej coś do ucha. W jej oku pojawiła się łza, ale złapała mnie w pysk i popędziła, by ukryć mnie w jaskiniach w pobliżu gór Echo. Potem zostawiła mnie samego.
Nie byłbym sobą gdybym tam został.
Ostrożnie wyszedłem z gór, drepcząc małymi łapkami po skałach. W pewnym momencie zauważyłem ogromne płomienie, okrywające cały las niczym pierzyna. Spojrzałem w duł. U stup góry zauważyłem matkę. Leżała? Chyba spała. Nad nią stał tata i Isme. Razem z resztą wilków. Zaszczuci przez płomienie we wgłębienie pomiędzy skałami nie mieli dokąd uciekać. A przed nimi stał Verne. To on wywoływał płomienie, To on szczuł całą watahę!
Nie mogłem zrozumieć dlaczego... Przecież był chłopakiem mojej siostry, zawsze był fajny... a teraz? I te jego oczy dziwnie świecące się na czerwono. Zauważyłem, że moja wataha przegrywa, że nie mają szans. Isme w ostatnim akcie desperacji przebiła gardło Verne. On również padł. Ale płomieni już nic nie powstrzymało, nawet wilki wody, próbujące je ugasić, Wszyscy zginęli, a ja jak szczur siedziałem w ukryciu.

- Ale co to wszystko ma do Eris? - Wtrąciła się Ashley.
- To, że Verne był kiedyś dobry. Wiem to. Pamiętam jak razem z moją siostrą bawił się ze mną.
- I...? - Ciągnęła beta.
 - Dzień przed zdarzeniem pałętał się po Wyverncoast. I wrócił z koszmarami i mętnym wzrokiem, jak Eris. Dlatego ruszaj! - Warknąłem na bete - Dlaczego jeszcze tu jesteś? Odnajdź Hatu i poproś go o pomoc!

<Ashley>






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz