Przepraszam bardzo, każdy ma prawo mieć brak weny ;-;
PS. Ostrożnie, wydaje mi się, że złapałam Brakowenusa. Nie przybliżaj się, unikaj mnie, a może się nie zarazisz. ;P
************************
Myślałam. I to długo.
- Zaczekaj. - mruknęłam. Basior to usłyszał, i zwrócił łeb w moją stronę.
- Jak się nazywasz? - spytałam. Jak dla mnie niecodzienne pytanie, ale prawdy muszę się dowiedzieć.
- Arocay. - odparł, nieco zdziwiony.
- A twoje prawdziwe imię? - spytałam.
- Arocay. To jest moje prawdziwe imię. - odparł, patrząc na mnie jak na wariatkę.
- Napewno nie. Za bardzo mi go przypominasz. - warknęłam, patrząc mu w oczy. Wydobęde z niego prawdę.
- Kogo? - pytał coraz bardziej zdziwiony samiec.
- Mojego brata. - westchnęłam cicho. Mój brat...
- Masz brata? Co się z nim stało? Wyglądam tak jak ja? Jak się nazywał? - padły kolejne pytania.
- Myślisz, że gdybym wiedziała, to bym myślała, że nim jesteś!? - warknęłam. Po chwili opanowałam się, choć z trudem. On nie był tego warty. - Nie wyglądasz tak jak on. Ale ja też wcześniej tak nie wyglądałam. - dodałam, żeby samiec nie wyobrażał sobie za dużo.
- A jak wyglądał? - zapytał ciekawski basior.
- Nie twoja sprawa. Ale osobowość miał taką jak ty. - mruknęłam.
Arocay?
Dobra, dobra. ;-;
PS. Ostrożnie, wydaje mi się, że złapałam Brakowenusa. Nie przybliżaj się, unikaj mnie, a może się nie zarazisz. ;P
************************
Myślałam. I to długo.
- Zaczekaj. - mruknęłam. Basior to usłyszał, i zwrócił łeb w moją stronę.
- Jak się nazywasz? - spytałam. Jak dla mnie niecodzienne pytanie, ale prawdy muszę się dowiedzieć.
- Arocay. - odparł, nieco zdziwiony.
- A twoje prawdziwe imię? - spytałam.
- Arocay. To jest moje prawdziwe imię. - odparł, patrząc na mnie jak na wariatkę.
- Napewno nie. Za bardzo mi go przypominasz. - warknęłam, patrząc mu w oczy. Wydobęde z niego prawdę.
- Kogo? - pytał coraz bardziej zdziwiony samiec.
- Mojego brata. - westchnęłam cicho. Mój brat...
- Masz brata? Co się z nim stało? Wyglądam tak jak ja? Jak się nazywał? - padły kolejne pytania.
- Myślisz, że gdybym wiedziała, to bym myślała, że nim jesteś!? - warknęłam. Po chwili opanowałam się, choć z trudem. On nie był tego warty. - Nie wyglądasz tak jak on. Ale ja też wcześniej tak nie wyglądałam. - dodałam, żeby samiec nie wyobrażał sobie za dużo.
- A jak wyglądał? - zapytał ciekawski basior.
- Nie twoja sprawa. Ale osobowość miał taką jak ty. - mruknęłam.
Arocay?
Dobra, dobra. ;-;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz