piątek, 25 marca 2016

Od Luny C. D. Debory - WBO

-Debora, jestem jeszcze potrzebna?
-Nie, mam już wszystko - wadera uśmiechnęła się. - Dziękuję Luna... - szepnęła.
-Cieszę się, że mogłam pomoc - odwzajemnilam uśmiech. - jakby coś się działo zawyj głośno, dobrze?. - skinela tylko głową, a ja ruszylam w stronę jaskiń.
Puściłam cień luzem. Biegał, skakał, był.... Sobą.
-Co myślisz o małej? - ten wesoło zaczął skakać. - no tak... Ty lubisz każdego, kto tylko nie robi mi krzywdy - zaśmiałam się.
-Musimy się nią zaopiekować - westchnełam. - damy radę? - cień zaczal skakać i lekko popiskiwac z radości. (czułam to jako lekki wiatr). Na co ja się zaśmiałam.
Cala noc nie zmruzylam oka. Pozwoliłam cieniowi zwiedzać tereny. Nad ranem wrócił z różyczka (prawdziwa ) w pysku.
-To dla mnie? - spytałam zdziwiona. Ten pokrecil głową - nie żartuj, że dla Debory? - ten zamerdal ogonem i zaczął skakać. - Dobrze, jak wejdzie słońce pójdziemy do niej, a teraz daj mi spać... - burknelam i oparlam głowę na łapach. Długo niestety nie polezalam, bo tracanie zimnym nosem nie dało spokoju.
-dobrze, już dobrze, już idziemy- wstałam i ruszylam w stronę Debory. - Debora spisz? - delikatnie zerknelam do nory, wilczyca zaspana wynurzyla się.
-Luna? Coś się stało? - spytała przerażona.
-Nie, ale ten tu ma coś dla ciebie-wskazalam na cień, który stał merdajac ogonem, z róża w zębach
<Debora? Oj tam, ważne że nam jakoś idzie :) >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz