Wskoczyłam w cień, i od razu zniknęłam. Kimkolwiek była wadera, nie musiała mnie widzieć.
- Gdzie poszłaś? - usłyszałam jej głos. Był melodyjny, nawet ładny. Wilczyca stała tuż obok mnie, mogłabym jej dotknąć. Ale tego nie zrobiłam.
- Nie tak daleko, jak sądzisz. - odparłam spokojnym głosem. Musiałam ją zaskoczyć, ponieważ rozejrzała się po terenie, wyraźnie zaniepokojona.
- Nie widzę cię. - mruknęła.
- A musisz? - zadałam jej pytanie. Owszem, niecodzienne, aczkolwiek wadera stanęła i spojrzała na mnie. Nie dosłownie, przecież nie mogła mnie zobaczyć. Pewnie mnie wyczuła. W każdym razie wlepiła swe ślepia w owe miejsce, w którym stałam.
- Stoisz tu, prawda? - Spytała. Uznałam, że nie potrzebowała odpowiedzi, więc nie odpowiedziałam. Za to wyłoniłam się z cienia, i wbiłam w nią lodowate spojrzenie mych błękitnych oczu.
<Ashley?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz