-Wiesz, że twój upór jest słodki.- Zachichotałam. Na co wadera prychneła. - Oj już... Moja historia jest... Przeciętna... Byłam najmłodsza z miotu, słabeusz. - westchnełam i zwiesiłam łeb.
-nalezalam do watahy, gdzie wszyscy mieli jakąś normalną moc wody, ognia itp. Większość rówieśników odkrywalo ja jako pół roczne szczenię, a ja? Nic... Bez talencie. Dopiero, gdy miałam rok, zauważyłam, że mój cień się bawi ze mną - lekko się uśmiechnęłam i spojrzałam na cień, który wesoło próbował zaczepiac cień Debory.
-Cieniu ona tego nie czuje- Zachichotałam. Szamanka dopiero teraz spojrzała w tamtą stronę i sama zaczęła się śmiać.
-A wracając do tematu. Pobiegłam do rodziców z radością."mamo, tato mam nowego przyjaciela! "
-Niestety myśleli, że sobie wymyśliłam i zbagatelizowali. Pewno dnia, niestety zobaczyli, że się z nim bawię... I... Wyrzekli się mnie... - głos mi się zalamal-uznali, że jestem zła... I tak w każdym stadzie...
"Bo ona zadaje się ze złem... ""ona jest niebezpieczna... "-łzy ciekły po moim policzku, nie umiałam ich już powstrzymać. - A powiedz sama, czy on jest zły? - spytałam Debory i wskazalam na cień, który pacal właśnie ogon wadery .
<Debora? Oj nie bądź taka krytyczna wobec siebie... >
piątek, 25 marca 2016
Od Luny C.D. Debory WBO
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz