środa, 23 marca 2016

Od Ines-WBS

Przechodziłam przez watahę.
-Pusto tu.-Pomyślałam.
Jak na zawołanie, usłyszałam w pobliskich krzakach szelest. Zakradłam się po cichu i rzuciłam na nieznajomego, ukazując delikatnie kły. Po chwili zauważyłam, że to jeszcze szczeniak, w dodatku spłoszony młody. Sama speszyłam się, widząc jego strach. Zeszłam z niego i powiedziałam:
-Przepraszam młody, wszystko ok?
<Arocay?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz