Upolowałam sarnę i dołączyłam do Watahy Czarnego Księżyca. Fajnie. Już
dawno się tak nie cieszyłam. Znajdę przyjaciół, a może nawet kiedyś
założę rodzinę. Rodzina. Przecież ja nie mam rodziny. W końcu widzę
Shadow'a i Ashley. Biegnę w ich stronę z sarną w pysku. Dostrzegam obok
nich leżącą waderę. Zatrzymuję się i kładę zwierze u łap alfy.
- Proszę bardzo. Masz swoją sarenkę – powiedziałam
- Dzięki. – westchnął Shadow
- To jest Eris – Ashley przedstawiła nas sobie – A to Charlene.
- Co się stało Eris? – spytałam
- Była w Wyverncoast. Żyją tam demony. Szamanka z WBO wyciągnęła z niej tego demona, krwawo było. – powiedział Shadow
- Mogę jej jakoś pomóc?
<Shadow? Sory, że takie krótkie.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz