-Hej ... on nigdy nie był zły i nie będzie. On jest dobry w każdym calu. Proszę nie płacz -podeszłam bliżej i przytuliłam się do wadery ,która była zaskoczona. -Nie lubię gdy ktoś przy mnie płacze. Czuję się wtedy winna...
-Och... . Dz-dziękuję ,ale ... -była zmieszana.
-Wybacz ,że zaczęłam temat ... .
-Nic się nie stało ... -nie dokończyła gdyż jej przerwałam.
-To może dziwnie zabrzmieć ,ale czy mogłabym jeszcze na chwilę tak zostać ?
-No ... d-dobrze.
-Jesteś taka ciepła -nie dawałam jej dojść do głosu. -Wiesz ,od początku zachowywałaś się w stosunku do mnie tak dobrze ,byłaś tak miła ... jak ty to robisz ? Nawet Blood czasem zatykał mi pysk łapami ,albo zanosił do którejś z opiekunek. Heh.... Dziękuję ci ,że mogłam cię spotkać -puściłam ją ,a ona się uśmiechnęła.
Spojrzałam na cień ,który radośnie machał ogonem i odpowiedziałam mu tym samym z szerokim uśmiechem. Przypominał mi pewnego demona ,który z natury był zły. Ten demon ... jak mu tam ... ,a Yami. Niby brzmi radośnie ,ale to prawdziwy potwór ... . Wygląda jak pies z budową hieny. Jego oczy są wypukłe i błyszczą na zielonkawo ,albo błękitnawo ,są dosłownie okrągłe ,pozbawione powiek. Jego pysk ciągnie się ,aż pod owe oczy i jest odkryty przez cały czas. Dosyć wredne stworzenie. Jest szybkie i zręczne. Ma umiejętność opętania ,a objawami tego zjawiska są częste koszmary ,wymioty ,bóle brzucha i niespodziewane uczucia łamania żeber. Zależy to też od stadium opętania. Aby się go pozbyć należy najpierw pozbawić przytomności opętanego i lekko go poddusić ,aż jego cień zmieni się w cień Yami. Ale dość przynudzania o zaświatach... . Do jaskini ktoś wszedł ,a beta ukryła przyjaciela. Tym kimś był alfa. Staną przed nami i zaczął dopytywać czy któraś z nas potrafi walczyć. Oczywiście z nas trzech był chyba najmniejszym zagrożeniem. Powiedziałam ,że z ,,pewną" pomocą dałabym sobie radę. Luna stwierdziła ,że lepiej szpieguje i rozpoznaje niż walczy ,ale od dawna musiała być sama więc potrafi to i tamto. Kolejny raz mi zaimponowała. Ona potrafi walczyć sama ,a ja potrzebuję do pomocy demonów -kolejna moja porażka. Basior wspomniał ,że nasze tereny rozciągają się od jeziora Westerlake do gór Merriton i od momentu w którym zauważymy szczyty gór Echo do końca lasu Eastdeer. Mamy nie przekraczać granicy. Mówił ,że obawia się ,iż nie jesteśmy tu sami. Lekko mnie to przeraziło. W końcu jestem jak naiwny szczeniak z psychopatycznymi skłonnościami który szczerzy się do drzew. Ciekawe co jeszcze się wydarzy ? Może zacznę bić się z powietrzem ? Chociaż znając życie będę o tego niekiedy zmuszona ... . Wychodząc z jaskini rzucił swoje imię. To było takie WOW . Zaufanie lvl: 1 . Poprosiłam Lunę ,aby poszła ze mną pozbierać kilka roślin ,w końcu nie ma co do roboty. Poszłyśmy więc do lasu i w ten sposób uzbierałyśmy po pęczku : Lebiodki , Rozmarynu ,Alpinii ,Arnika górskiego ,Chabru ,Centurii ,Bzu i Glistnika jaskółczego. Wszystkie zioła pozostawiłyśmy na malowniczym miejscu ,który postanowiłam osobiście zamieszkać ,aby poznać się z demonami i poprzypominać sobie niektóre przepisy na miksturki i takie tam. Miejsce to miało również dostęp do wody ,z której mogłam czerpać pożywienie od razu modląc się do Water ,aby przyjęła moją przeprosiny ... w końcu ja też muszę coś jeść. Długo już nie jadłam ryb. Miejsce było również bogate w kilkanaście innych ziół których wnioskując z tego ,że już tam były nie musiałam zbierać. Poza tym ... dawno nie modliłam się do Nature. Jeszcze się na mnie rozzłości ,a i tak jest dla mnie bardzo łaskawa. To miejsce wydawało się być dla mnie stworzone. Poza tym była tam też nora w której mogłabym się udomowić po wyrzuceniu z niej kamieni. Nie była daleko od miejsca w którym mieliśmy spać wszyscy. Rosły tam również drzewa o giętkich gałęziach i krzew łopianu oraz kilka kwiatów bawełny z których mogłam sporządzić łapacze snów. Mogło by się tam znaleźć również kilka kamieni dzięki którym mogłabym wyrysować granice dla demonów niechcianych. Przecież byłam pod łapą więc alfa nie powinien być zły. Potem odprowadziłam Lunę ,która weszła do jaskini ,a ja wróciłam do siebie puki było jeszcze coś lepiej widać. Gdybym szła po ciemku pewnie wybiłabym sobie zęby i nieźle potłukła siedzenie ... .
(Znowu trzeba się naczytać . Hehehe . Luna poproszę cię o to ,abyś kontynuowała )

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz