- Kiwnęłam spokojnie głową. To nie będzie trudne zadanie. Odwróciłam się od dwójki wilków i zamierzałam odejść, aczkolwiek zatrzymał mnie basior.
- powinnaś wiedzieć gdzie zaczynają się tereny owych watah, zanim wyruszysz. - rzekł basior.
- Dowiem się i tego bez twojej pomocy. - powiedziałam, bo czym poszłam. Wydawało mi się, że basior warknął na mnie nieco zirytowany, ale równie dobrze mógł to być wiatr szumiący w moich uszach. Na horyzoncie widniała rzeka. Uznałam, że to będzie dobre miejsce na rozpoczęcie mego zadsnia, i to tam się skierowałam. Nie doszłam jednak daleko, gdy zobaczyłam dwójkę wilków. Wskoczyłam w cień, aczkolwiek basior chyba mnie zauważył. Nagle silny powiew wiatru zdmuchnął mnie z cienia, i wpadłam do rzeki. Uświadomiłam sobie, że to magia. Stałam teraz w rzece, cała przemoczona. Nie cierpię wody. Ugh.
- Co tu robisz? - spytał basior niewnym tonem.
- Nie twoja sprawa. - warknęłam cicho, a równocześnie dostatecznie głoßno, by on to usłyszał.
Arocay?
- powinnaś wiedzieć gdzie zaczynają się tereny owych watah, zanim wyruszysz. - rzekł basior.
- Dowiem się i tego bez twojej pomocy. - powiedziałam, bo czym poszłam. Wydawało mi się, że basior warknął na mnie nieco zirytowany, ale równie dobrze mógł to być wiatr szumiący w moich uszach. Na horyzoncie widniała rzeka. Uznałam, że to będzie dobre miejsce na rozpoczęcie mego zadsnia, i to tam się skierowałam. Nie doszłam jednak daleko, gdy zobaczyłam dwójkę wilków. Wskoczyłam w cień, aczkolwiek basior chyba mnie zauważył. Nagle silny powiew wiatru zdmuchnął mnie z cienia, i wpadłam do rzeki. Uświadomiłam sobie, że to magia. Stałam teraz w rzece, cała przemoczona. Nie cierpię wody. Ugh.
- Co tu robisz? - spytał basior niewnym tonem.
- Nie twoja sprawa. - warknęłam cicho, a równocześnie dostatecznie głoßno, by on to usłyszał.
Arocay?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz