-Wow ! To jest niesamowite ... Ty .. wow! Jestem w szoku ! - Znów zaczęłam się zbytnio ekscytować. -Ja nazywam się Debora -mówiłam kłaniając się i energicznie machając ogonem -choć pewnie już to wiesz ... .Bardzo miło mi cię poznać.
-Ty ... ty się go nie boisz ?! -Luna była zaskoczona.
-Nie ,dlaczego ? On jest twoim towarzyszem ... -dalej byłam bardzo uśmiechnięta ,lecz nie zauważyłam łzy spływającej mi po pysku.
-Dlaczego płaczesz ? -Wydawała się być chwilowo zasmucona.
-Ja ? Oj... przepraszam -schyliłam pysk i otarłam się o łapę. -Po prostu ... -podniosłam łeb i uspokoiłam trochę ogon -ja też miałam kiedyś przyjaciół -Luna słysząc to uśmiechnęła się. -Teraz będziesz zmuszona mnie wysłuchać. Znowu będę przynudzać. A więc ... dawno ,dawno temu -Beta usiadła zmarnowana na ziemi ,a jej wzrok pokazywał jej świadomość iż wpakowała się w wielkie bagno ,przypuszczalnie w myślach prosiła alfę ,żeby ją zabił szybko i bezboleśnie. -Okej streszczę ci to. Więc jako szczenie należałam do pewnej watahy. Patronem tej ,że watahy był Blood. Często się modliliśmy do niego o łaski. Pewnego razu Blood nas odwiedził ,zresztą robił to chyba nawet zbyt często ,bo wpadał kiedy tylko mu się nudziło i wysłuchiwał nas jak dobry bóg. Był bardzo miły i lubił dzieci... nawet taką natrętną mnie. Wtedy coś się stało... mój wuj naraził się Blood`owi. Kiedy przyszedł ,czuć było lęk unoszący się w powietrzu. Z tłumu musiała wyskoczyć mała Debi i wesoło skakać w około. Blood tylko się uśmiechnął i zaczął rozszarpywać mi kark. Krew zaczęła tryskać na wszystkie strony. Wszyscy błagali ,aby mnie nie zabijał -Luna patrzyła na mnie ze strachem w oczach -on wypluł tylko jakąś czarną maź. Spojrzał złowrogo na wuja i powiedział : ,,Oto ten który fałszywe świadectwa na mój temat sławił. Oto ten przez którego to wilcze szczenie klątwą obdarzone będzie i katusze będzie przeżywać. To ,a nie inne szczenie ,ponieważ basior plugawy bratem jest alfy ". Potem zniknął. Medyk się mną zajmował. Kiedy się obudziłam wszędzie obok siedziały małe dziwne istotki ... od tamtej pory przeczuwałam ,że zaświaty muszą się na coś dzielić. Tak jakby kogoś ominięto ,albo to tylko moja chora wyobraźnia. Dwa miesiące później odbyła się obława na której rozszarpano część mojej rodziny ,nie było tam tylko istot tego świata ,były też dobermany zaświatów -demony. Potem na szkoleniu jeden ze szczeniąt podszedł i zaczął mówić ,że bóstwa mnie nie kochają ,że jestem plugawa. Wtedy tak bardzo się bałam ,straciłam świadomość. Obudziłam się bez silna ,a obok mnie leżał rozszarpany szczeniak. Wszędzie była krew ,moje futro z demonicznego czarnego znów stawało się naturalnie białe. Zaczęłam uciekać byle jak najdalej. Po kilku miesiącach moi szanowni przyjaciele postanowili się ukazać wtedy już byłam w Japonii. Poznałam czarnego demona- ,,syna" ciemności - Burumun`a oraz białego kruka -Kodzuki`ego -wysłannika Day która myślała ,że nie dam sobie rady. Chłopcy pokazali mi jak przemienić się w człowieka ,byli moją podporą ,jedynymi którzy mnie akceptowali ,a nie wyzywali. Oni też mieli ludzkie wcielenia... w końcu to patron i demon. Żyłam w tym okropnym ciele przez miesiące ponieważ ta demonica która żyła we mnie i mordowała za mnie nie mogła posiąść człowieka ... . W tym czasie chodziłam do szkoły i poznawałam ludzką i demoniczną naturę ,nauczyłam się odprawiać egzorcyzmy ... nauczyłam się wiele. W końcu ciągłego myślenia wymyśliliśmy jak się pozbyć tego czegoś. Opuściłam Japonię ,wysiadłam w jakimś porcie... .Spotkałam Blood`a w górach Merritan i tam właśnie skończyła się moja wędrówka z chłopakami i pozbyłam się tej demonicy ,pozbyłam się też niestety chłopców.Wiele przez nią wspólnie wycierpieliśmy. Heh... Potem gdy jakimś cudem przeżyłam zejście z gór zrozumiałam ,że mój kontakt z pozostałymi demonami i bóstwami wcale się nie urwał. Nie miałam gdzie iść więc biegłam przed siebie kierowana przez demony i tak napotkałam was-Luna słysząc to była zarazem zaskoczona ,zaspana ,zdziwiona ,zszokowana ,zaniepokojona i patrzyła na mnie jakbym wyskoczyła z dennego filmu. -Luna ? Mogłabyś mi teraz opowiedzieć coś o sobie ? Proszę .... .Wiesz ,że jestem uparta i nie odpuszczę . Hehe -zaśmiałam się ,merdając ogonem z entuzjazmem w głosie.
(Luna sorki ,że to takie długie i tylko o mnie XD . Miło ,że szanujesz moją wolę (w odróżnieniu ode mnie ) )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz