Eris odpisuję, bo nikomu się nie chciało :)
*************************************************************************
-Wyjęłaś mi to z ust. - zobaczyłam zgnębioną twarz koleżanki - Nie powinnaś w tym stanie polować. Jeszcze niedawno byłaś taka chora. -Nie rozumiałam co jej się stało że była taka zamknięta w sobie- Coś Cię trapi?
- Co? Eee... Nic.-Zaczęła znikać w cieniu drzew
- Już na mnie to nie działa.- rzekłam wojowniczo. - Mów.
-Nie.
- No gadaj.- nie ustępowałam
- Nie zrozumiesz. Nikt nie zrozumie.
- Eris! Jeśli nikomu nie ufasz i nie otwierasz się przed nikim, jak ktoś może cie zrozumieć? - dodałam łagodniej. Nie, to nie, myślałam. Kiedy już miałam odejść, stało się coś, czego nigdy bym się nie spodziewała
- Ashley!- odwróciłam się. Czekałam. - Y... Zaczekaj.-wyglądało na to, że biła sie z myślami.- Moge Ci zaufać?
- Oczywiście. - odpowiedziałam jak najpoważniej
- Więc... Chyba... No nie wiem -westchnęła - Nikomu nigdy nie mówiłam.
(Eris? Opowiesz?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz