sobota, 9 kwietnia 2016

Od Charlene C.D. Luny - WCK i WBO



Muszę się przejść. Pójdę pozwiedzać okolicę. Biegnę przed siebie. Po chwili widzę las. Może wejdę? No dobra… Biegnę wśród drzew. Wiosenny wiatr kołysze liśćmi. Dostrzegam w dali jezioro. Na chwilę przy nim odpocznę. Gdy dobiegam do wody, widzę w niej swoje odbicie. Ale widzę w niej jeszcze coś innego. Jakiś wilk za mną stoi! Myślę gdzie mogę uciec. W końcu przeskakuję jezioro i wbiegam do luki pomiędzy drzewami. Mknę przez las. Ten wilk też za mną biegnie. Chyba mam kłopoty… Gdy nie mam już siły chowam się do krzaków. A może mam zwidy? Nie, na pewno nie. Wilk stoi obok krzaka w którym się ukryłam. Teraz widzę go w całości. To brązowa wadera z niebieskim ogonem. Tylko po co ona za mną biegła? Bezszelestnie staję za nią. Czekam aż się odwróci. Nic.
- Cześć… - wyduszam z siebie
Wadera się odwraca.
<Luna? Hejka ;3>

wtorek, 5 kwietnia 2016

Od Ashley CD Eris - WCK

Eris odpisuję, bo nikomu się nie chciało :)
*************************************************************************
-Wyjęłaś mi to z ust. - zobaczyłam zgnębioną twarz koleżanki - Nie powinnaś w tym stanie polować. Jeszcze niedawno byłaś taka chora. -Nie rozumiałam co jej się stało że była taka zamknięta w sobie- Coś Cię trapi?
- Co? Eee... Nic.-Zaczęła znikać w cieniu drzew
- Już na mnie to nie działa.- rzekłam wojowniczo. - Mów.
-Nie.
- No gadaj.- nie ustępowałam
- Nie zrozumiesz. Nikt nie zrozumie.
- Eris! Jeśli nikomu nie ufasz i nie otwierasz się przed nikim, jak ktoś może cie zrozumieć? - dodałam łagodniej. Nie, to nie, myślałam. Kiedy już miałam odejść, stało się coś, czego nigdy bym się nie spodziewała
- Ashley!- odwróciłam się. Czekałam. - Y... Zaczekaj.-wyglądało na to, że biła sie z myślami.- Moge Ci zaufać?
- Oczywiście. - odpowiedziałam jak najpoważniej
- Więc... Chyba... No nie wiem -westchnęła - Nikomu nigdy nie mówiłam.

(Eris? Opowiesz?)

niedziela, 3 kwietnia 2016

Od Eris - WCK

Debora, nie martw się. Tak szczerze, to liczyłam na ciebie XD
*******************************************************
Wadera, która pokonała Stwora, zniknęła równie szybko jak się pojawiła. Tylko o co tu chodziło? Stwora nie było, rozpłynął się, kiedy został pokonany.  Rozejrzałam się. Nikogo nie było w pobliżu. To mi akurat odpowiadało. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, jak bardzo jestem głodna. Wokół mnie nie było żywej duszy, więc postanowiłam udać się w pobliże jeziora. Tam z pewnością będzie trochę zwierzyny.
Niestety, myliłam się. Przez całą moją drogę nie złapałam zapachu jelenia, zająca czy czegokolwiek, co by się dało zjeść. Jedynie owady. Nie będe jeść owadów. Nie znalazłam też nic przy rzekach, czy też na terenach całej watahy. Co tu się działo? Ponownie się rozejrzałam. Cisza. Słońce świeciło mi w oczy, więc nie widziałam całego terenu dokładnie. Nagle usłyszałam szelest. Gdyby nie cisza, nie usłyszałabym niczego, bowiem to, co się do mnie skradało, miało talent. Przygotowałam się do skoku, ale udawałam, że niczego nie zauważyłam. Usłyszałam, iż coś wyszło z krzaków, niemal bezszelestnie. Odwróciłam się gwałtownie i skoczyłam na... Wilka? Najwidoczniej.
- Czemu nie jesteś jeleniem? - jęknęłam. Wilk cicho się zaśmiał.
Zechce mi ktoś odpisać? xd

sobota, 2 kwietnia 2016

Od Debory Cd Haki i Eris - WBO ,WBS i WCK

Eris sorki ,że ja kontynuowałam (możliwe ,że liczyłaś na kogoś innego)

*********************************************************************************

Przybiegłam czym prędzej na wezwanie alfy ,byłam mu bardzo wdzięczna za to co zrobił z moimi ranami ,ale twierdzę ,że mógł to zatrzymać na coś gorszego niż kilka połamań ,pogryzień ,podrapań ,otarć ...itp. Gdy znajdowałam się już przy basiorze spostrzegłam kontem oka jakąś wilczycę. Wolałam nie mieszać się w sprawy Haki przynajmniej przy nim ... Przez cały czas patrzyłam na nią kontem oka. Kolejna wyższa wilczyca. Spośród wszystkich wilków jakie spotkałam ja jestem najmniejsza. Gdy usłyszałam ,to że mam kogoś uwieść poczułam coś w rodzaju ciosu w brzuch i pięciosekundowego zawału. Lekko poddenerwowana próbowałam się wykręcić ,jednak to nie zadziałało ... . Będzie zabawnie ,heh ... .Gdy skończyłam się przegadywać z alfą schowałam się w krzakach wykorzystując jego tymczasowe odwrócenie uwagi.Wadera również miała coś do zrobienia jednak nie dosłyszałam co. Haka wszedł do jaskini ,a młoda ruszyła w moim kierunku. Przeszła koło mnie ,a ja rzuciłam się na nią uderzając w jej bok i odrzucając o jakieś pięć metrów. Gdy wstała patrzyła z wielkim lękiem na widok moich kłów.
-Kim jesteś ? Skąd przyszłaś ? Co knujesz ? -Warczałam wyszczerzając zęby.
-J-ja ? -Mówiła zlękniona.
-Nie ta obok ciebie ! -syknęłam.
-Jestem nowa. Moje stanowisko to alchemik. Nic nie knuję ,przyrzekam.
-Waż się tylko zranić moją rodzinę ,a ja zniszczę ciebie !
-Więc jesteście rodziną ? To takie fajne ...-posmutniała z lekka i zaczęła się trząść.
-Nie ,że oni uważają mnie za nią ,po prostu ...-mówiłam zmieszana tym tematem gdy ktoś mi przerwał.
-Debora ! To nowa członkini. Co ty robisz ? -Haka wbiegł przed nią.
-Nie ufam jej -schowałam kły i się uspokoiłam.
-Trudno. Macie współpracować. Doceń to co dla ciebie zrobiłem i nic jej nie zrób.
-Dobrze -westchnęłam ,a Haka znowu skrył się w jaskini.
-Jestem Haruhi. Miło mi cię poznać -mówiła z lekkim lękiem ,ale i z uśmiechem.
-Skoro jesteś alchemikiem i chcesz zdobyć moje zaufanie to podaruj mi eliksir zmieniający kolor futra -odezwałam się już spokojna.
-Na jaki okres ?
-Daj mi dwa tygodnie. Nie zabawię tam długo. I przestań się trząść ,aż taka zła nie jestem. Pi prostu ci nie ufam -starałam się ją uspokoić.
-Rozumiem. Tu chodzi o rodzinę. Z wielką chęcią ci pomogę ! -Mówiła z wielką radością trochę spokojniejsza co wywołało u mnie ten troskliwy i przyjazny uśmiech.
Gdy skończyła robić eliksir ,musiałam go wypić. Był niedobry. Wahałam się ,ale to tylko kolorowanie futra... ludzie często kolorują włosy ,ja pofarbuję futro. To się zmyje ...

To było okropne. Czułam jakby ktoś obdzierał mnie ze skóry. Końcowy efekt był przerażający ... . Splunęłam krwią z bólu ,a potem przez wspomnienia o tej przeklętej bestii ,która we mnie mieszkała i pokrywała moje ciało czarną barwą. Podziękowałam od niechcenia i natychmiast ruszyłam w stronę granic watahy gdy nagle spostrzegłam malutkiego demona który nakierował mnie na góry Echo. Nawróciłam czym prędzej. Biegnąc widziałam uciekającą Eris którą gonił DEMON !!! Musiałam go poplamić krwią podczas poprzedniej walki ,iż był widoczny również i dla niej. Szybko na niego skoczyłam i zgniotłam mu czaszkę rzucając nim o drzewo. Stworzenie rozpłynęło się w powietrzu . To akurat był głuchy duch miałam szczęście. Eris nawróciła się czym prędzej ,ale mnie już nie było. Pędziłam w stronę gór gdzie spotkałam ledwo żywego wilka przygniecionego przez skałę. To musiał być on. Zepchnęłam z niego głaz ,który nie zrobił mu krzywdy gdyż był zbyt mały i wzięłam go na grzbiet -był bardzo ciężki. Powoli zaczęłam truchtać w stronę jego watahy gdy nagle zaczął się dobudzać. Położyłam go łagodnie na ziemi.
-Witaj. Wreszcie się obudziłeś. Myślałam ,że już nie wstaniesz. Martwiłam się o Ciebie. -zachichotałam przyjaźnie. -Ja nazywam się Elif -powiedziałam słodko. -Jesteś ranny. Opatrzę cię -uśmiechnęłam się przyjaźnie.

(Arocay proszę dokończ naszą historię ,Eris gdybyś mogła napisz co się stało po tym jak ci pomogłam)

Od Eris C.D Arocay'a - WCK i WBS

Spokojnie, spokojnie. To tylko domysly, niekoniecznie prawda. To twoja decyzja, czy to ma byc prawda.
*****
Spojrzalam z pogarda na tego tchorza, Arocaya, ktory odlecial, gdy tylko poznal moje mysli. Potrzasnelam glowa. To napewno nie byl moj brat. Rozejrzalam sie. Bylo spokojnie. Za spokojnie. Ptaki nie spiewaly, wiatr nie szumial w drzewach. I to tak od dluzszego czasu. Bylam po prostu za glupia, zeby to zauwazyc... schowalam sie w cieniu. Stalam tak jakis czas. Kiedy juz mialam wyjsc z cienia, z krzakow wyskoczylo cos. Nie bylo jakies zgrabne,ale nie umiem okreslic, czym to bylo. To cos caly czas zmienialo wyglad. Raz bylo jeleniem, chwile potem niedzwiedziem,a po chwili zmienilo sie w wilka i ruszylo na mnie. Tak jakby wiedzialo, gdzie stoje. Nie mialam czasu na obmyslenie jakiegos planu. Rzucilam sie do ucieczki, majac nadzieje, ze okaze sie szybsza od stwora. Bieglam przed siebie, a kilka krokow za mna stwor. Kiedy dobieglam do gor, stracilam nadzieje. To cos sie nawet nie zdyszalo, podczas gdy ja juz ledwo mialam sily chodzic. Schowalam sie za jakims glazem, i zastanawialam sie, co dalej.
Arocay? A moze kto inny chce mi odpisac? xd

Od Ines C.D. Ksaviera- WBS

Czułam, jakby stado słoni biegło przez moją głowę.Dopiero po chwili dostrzegłam basiora nad sobą.
- C-co się stało?-wymamrotałam.
- Jak to co? - Uśmiechnął się. - Właśnie uratowałaś mi życie przed myśliwymi.
-Tylko czemu w mojej głowie mieszkają słonie?-spytałam, próbując się podnieś.Mój towarzysz zachichotał i pomógł mi wstać.
-Bo przy tym lekko oberwałaś.Tak w ogóle jestem Ksavier -lekko się ukłonił.
-Ines-Skinęłam głową-podejrzewam,że nie mas gdzie się podziać, więc dołączysz do mojego stada?

<Ksavier?Wybacz,że takie krótkie, ale przez tydzień wyszłam z wprawy..>